Witam ponownie!
W sumie trochę się stęskniłam za tym blogiem. Postaram się tym razem naprawdę pisać częściej. Znów mam wakacje. Zaskakująco wcześnie powiecie? To są plusy bycia maturzystką... Po tych całych stresach związanych ze zdaniem ośmiu matur należy mi się chociaż 4,5 miesiąca wakacji ^^ Można powiedzieć że jestem z nich całkiem zadowolona. Oprócz ustnego polskiego, tu poległam na całej lini. Zdałam ale byłam na samej granicy. Punkt mniej i bym nie zdała. Czuje sie teraz jak taki największy debil po tym :< Wszyscy zdawali na takie 12/11/14/16 a ja takie 6... Wstyd jak nie wiem :( Teraz staram się już o tym nie myśleć, wmawiam sobie "że ważne jest tylko to, że zdałam", "że to i tak nigdzie mi się nie będzie wliczać do rekrutacji na studia". Tylko będzie to tak brzydko na świadectwie wyglądać... No ale cóż, już nic nie zrobie.
Pozytywnym akcentem tej matury był fakt, że wczoraj zdawałam ustny angielski i wiecie ile punktów zdobyłam? 30/30 xD. Sama byłam w szoku. Pani Rychlicka do mnie że ma przyjemność mi pogratulować zdania egzaminu na 30 możliwych punktów. A ja tylko takie "poważnie? xd" Hah.. to było zabawne.
Także, mam wakacje. Dziś byłam w Katowicach u okulisty. Teraz mam soczewki :) Dziwnie się troszkę w nich czuje. Mam wrażenie że ta lewa wciąż mi jakoś się przemieszcza.Dziwnie, ale może wkrótce się przyzwyczaje. Mam taką nadzieje. Wciąż się troche boje ściągać i zakładać ale licze na to, że przyjdzie mi to z czasem.
Dla odmiany, na te wakacje mam pare planów, może nie będe się tak nudzić jak w zeszłym roku. Dwudziestego czerwca lece tatą do Dubaju :) Już się nie mogę doczekać. Mamy jeszcze zachaczyć o Rzym, Sofie i Tel Aviw po drodze. Trochę przeraża mnie wizja spędzenia z tatą siedmiu dni no ale cóż... Boję się, że będzie mnie wkurzał i znowu się o coś pożremy ;x Bo on czasami jest taki upierdliwy -.- Nie wiem jak ja to wytrzymam, już mi się to średnio widzi bo wymyślił sobie że na te 7 dni nie bierzemy normalnego bagażu tylko podręczny bo on nie będzie płacił. Ciekawe jak ja sie mam tam spakować na 7 dni jak codziennie kurde tam jest po 40 stopni w cieniu, będe chodziła taka upocona? nawet mi pewnie maszynki wziąć nie pozwoli -.- Ehhh, już mi się tam nie chce jechać.
Po powrocie dwudziestego siudmego czerwca będą wyniki matur. I od lipca lecę do parcy, albo w Krakowie, albo w Niepołomicach. Chyba, że zadzwonią do mnie z Anglii, bo tata miał mi coś tam załatwiać ale tak jak zawczyczaj to jest z załatwieniami taty, ja już się nakręcam, robi nadzieje, planuje wszystko a tu w ostatni dzień wychodzi na to, że wszystko sie idzie rypać...Super. Poprostu to kocham. To uczucie zawiedzenia i beznadziejności.
Zaczęłam ostatnio myśleć nad założeniem kolejnego bloga, a może nawet dwóch. Jeden bym chciała taki językowy. Były by tam różne języki i do każdego takie zakładki jak " Przydatne zwroty", "Piosenki" , "Filmy" , "Co warto zobaczyć" itp. A drugi jest związany z tą moja wycieczką do Dubaju. Chciałabym pisać, dodawać zdjęcia, filmiki itp. z miejsc w których byłam. Taki trochę podróżniczy. Chociaż może zamiast tego zrobie kanał na youtube. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Narazie to tylko takie luźne pomysły.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dziś ta notka taka trochę o niczym no ale co mogę poradzić na to, że moje życie jest nudne jak flaki z olejem. Osobom, które tu jakimś cudem trafiły życzę miłych wakacji i do następnej notki :** Może być pare ortograficznych lub interpunkcyjnych błędów ale to dlatego, że mój komputer zdecydował się nie współpracować ze mną. Także za to przepraszam :)
Piosenka na dziś to utwór cudownej i niesamowicie silnej Lei Michele. Chciałabym być tak silna psychicznie jak ona, która po śmierci swojego narzeczonego może wciąż się uśmiechać i normalnie żyć, nie sądzę żebym ja tak potrafiła, oto ona <3 : http://www.youtube.com/watch?v=hUzJhN57KNw
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz